Wylot do Chile

Dzień wylotu. Całonocne pakowanie, liczenie plecaków i kilogramów. W końcu docieramy na lotnisko. Wszyscy w doskonałych humorach. Bagaże zapakowane, zafoliowane, ubezpieczone. Największym problem tradycyjnie jest przejście przez kontrolę na lotnisku w Warszawie. Okęcie okazuje się być jedynym lotniskiem na świecie, gdzie skanery najwyraźniej nie działają, a każdy najmniejszy kabelek musi być sprawdzony fizycznie. O mało co nie spóźniliśmy się na samolot, bo elektroniki mamy sporo. Na szczęście w Paryżu skanery działały, apart fotograficzny nie wzbudzał paniki i z uśmiechem na ustach wszyscy życzyli nam powodzenia. Można miło i profesjonalnie? Ehhh… pożegnania z krajem są ciężkie. Podwójnie 🙂

 

Dodaj komentarz